14 maja 2017

Rozdział 43

Obudziłam się zaraz po zaśnięciu, kiedy zaczęłam marznąć pod samym kocem. Kiedy wstałam spojrzałam na swoją gęsią skórkę wyłażącą spod ubrań. Pokiwałam głową zła na siebie, że położyłam się w normalnych ciuchach. Zapaliłam lampkę na etażerce i z niechęcią zrzuciłam nogi z wygodnego materaca i podreptałam do łazienki. Słyszałam jak o dach obijają się krople deszczu. Przechodząc obok okna zauważyłam że klamka jest przekręcona jakby było otwarte. Zmarszczyłam brwi w konsternowaniu, ale stwierdziłam że Jason musiał je otworzyć w celu wywietrzenia w pokoju. Podeszłam do szyby i zamknęłam okno. Na zewnętrz było ciemno, mokro i chłodno.
Jak nie w niebie.
Odchodząc od okna kątem oka zauważyłam ruch przed domem. Odwróciłam się ponownie, zaniepokojona. Nikogo ani niczego tam nie było.
Wariujesz, Grey.
Pokręciłam głową i poszłam do łazienki zdjąć brudne, przetarte ubrania. Z uśmiechem na ustach weszłam pod prysznic i zalałam ciało ciepłą wodą, która obmyła mnie ze wszystkich myśli. Niestety niebawem powróciły przypominając mi w jakiej głębokiej dupie jestem.
Kiedy przytuliłam się ponownie do poduszki od razu zasnęłam.

Budzę się ponownie, ale teraz spowodowane jest to stukaniem w szybę. I to na pewno nie był odgłos kropli deszczu. Przygryzam wargę i czuję jak przyśpiesza mi serce. Adrenalina zaczęła działać i już poczułam jak napina się całe moje ciało. Rozglądam się po pokoju, szukając jakiejś obrony. Pierwsze co to widzę wieszak rzucony obok szafy. Schylam się, jakby chcąc ukryć się przed zagrożeniem i z wieszakiem w ręku podchodzę do okna. Serce bije mi jak szalone i zastanawiam się czy prędzej umrę zamordowana czy przez zawał.
Widząc nogi za oknem prawie mdleje. Chcę zacząć krzyczeć ale głos uwiązł mi w gardle. Gryzę dolną wargę na tyle mocno, że czuję krew zbierającą się w miejscu ugryzienia.
- Otwórz, Gwen – fukam, kiedy słyszę głos za szybą. Podchodzę do okna i otwieram je. Otwieram szeroko oczy kiedy postać wskakuje zgrabnie do środka i patrzy na mnie z góry, z łobuzerskim uśmiechem na ustach. – Kurde, czuje się jak dzieciak – drapie się po karku i rozgląda po pokoju – Twój brat raczej mi nic nie zrobi, jak mnie tu znajdzie nie?
- Zacznijmy od tego, czy ja Ci coś zrobię, Niall – mówię ostro w stronę blondyna, którego jasne kosmyki przykleiły się do czoła a na koszulce ma mokre plamy. – Przestraszyłeś mnie.
- I chciałaś użyć tego wieszaka do obrony? – widzę że chłopak próbuje powstrzymać śmiech – naprawdę potrzebujesz treningów… - nie wytrzymał i ogromny uśmiech pojawił się na jego twarzy.
- Nie, postanowiłam po drodze posprzątać – marszczę brwi, rzucając wieszak w kąt – Niall, co ty właściwie tu ro… - nie dane mi jest dokończyć bo Niall dwoma krokami zmniejsza odległość między nami i przykleja swoje miękkie usta do moich. Nie zdążam zareagować, kiedy chłopak przyciska nas do ściany wplątując palce w moje rozpuszczone włosy. 
- Pragnąłem to zrobić już od kilku dni – tłumaczy się, kiedy po chwili puszcza mnie. Oddycham głośno. Co się przed chwilą stało?!
- Ja.. – jąkam się. – Zaskoczyłeś mnie.
- Wiem, przepraszam – łapie mnie za dłoń. Patrzę w jego błękitne oczy, które rażą jasnym blaskiem nawet w tej ciemności. – Jeśli chcesz mnie uderzyć, zganić, wyrzucić z domu za to co się stało to rozumiem, mogłem się powstrzymać…
- Niall spokojnie – mówię. Czuję na ustach jego delikatny ale zarazem pełen namiętności dotyk. – Chyba powinniśmy porozmawiać – zaczyna mi się kręcić w głowie.
- Ta.. chyba tak – odpowiada, masując sobie kark. Ciągnę go za rękę na łóżko, gdzie siadam po turecku. Chłopak rzuca się na poduszki, kładąc się na całym łóżku. Przygryzam wargę i obserwuję jak jego koszulka unosi się lekko odsłaniając zarys kości biodrowych. Chłopak patrzy na mnie nadal się uśmiechając.
- Nie chcę, żebyś myślała, że wymagam od Ciebie żebyś chciała ze mną być – zaczyna zanim zdążyłam coś powiedzieć – pamiętam doskonale wydarzenia ze szkoły i pamiętam też twoją nagłą zmianę decyzji. Jeśli to nie było spowodowane twoimi uczuciami to czym?
- Skąd zakładasz, że nie? – pytam. Sama chyba chcąc sobie na to odpowiedzieć.
- Bo teraz się tak zachowujesz – wyrzuca ręce przed siebie i widzę w jego oczach ból – tworzysz mur między nami, nie umiem Ci pomóc, a chciałbym. Chciałbym być dla Ciebie oparciem, Gwen. Żebyś za każdym razem kiedy będziesz smutna, zła, zmęczona myślała o tym że mogę Ci pomóc. Uporać się z problemami, być obok, wysłuchać czy nawet być workiem treningowym…
Patrzę na chłopaka ze łzami w oczach. Niall jest wspaniałym chłopakiem i troszczy się o mnie jak nikt inny a ja go tak raniłam. Jestem okropna.
Widzę jak blondyn przymyka oczy.
- Nie odpowiadaj mi nic – mówi od razu – zrobisz co będziesz uważać, po prostu wiedz, że ja zawsze będę – kładzie mi rękę na policzku i masuje kciukiem miejsce pod okiem.
- Dziękuję – odpowiadam szczerze. Chłopak puszcza mi oczko i uśmiecha się od ucha do ucha. Ziewam.
- Ktoś tu chyba chce spać – śmieje się Niall. Kolejne ziewnięcie powoduje u niego wybuch śmiechu. Odsuwa kołdrę i skina głową żebym wskakiwała pod pościel. Uśmiecham się z wdzięcznością kiedy podsuwa nakrycie pod samą moją szyję i całuje mnie w czoło. Ale to nadal nie jest pocałunek rodzinny, przyjacielski. Jest pełen namiętności i uczuć.
Niall wzdycha i odsuwa się parę kroków. Widzę jak kieruje się w stronę okna. Zanim pomyślałam wybełkotałam:
- Zostaniesz ze mną?
Chłopak zatrzymał się w pół kroku. Odwrócił się i zmierzył mnie wzrokiem.
- Jeśli oczywiście chcesz – dodaje speszona. Chłopak ponownie głęboko wzdycha. Widzę jak myśli nad prawidłowym rozwiązaniem sytuacji. Klnie pod nosem i idzie w moją stronę, po drodze zdejmując koszulkę. Mimo ciemności, mój wzrok przyzwyczaił się do niej na tyle, że widzę zarys mięśni na jego brzuchu.
Niall podchodzi do łóżka a ja odsuwam kołdrę i przesuwam się dalej, żeby zrobić mu miejsce.
Blondyn kładzie się i czuję jak napina ciało. Leżymy na wznak, bardzo blisko siebie ale nadal się nie dotykając.
- Następnym razem nie musisz się wcześniej kręcić przed domem – mówię, przypominając sobie sytuacje po pierwszym przebudzeniu - wystraszyłam się bardzo wtedy.
- Ale co – chłopak marszczy brwi – przyszedłem pod dom chwile przed tym jak mnie wpuściłaś – mówi. – Widziałaś kogoś przed domem? – dodaje zdenerwowanym głosem. Czuję jak jego mięśnie napinają się a w oku dostrzegam błysk, mówiący o tym że rzuciłby się od razu w poszukiwania gdybym potwierdziła.
- Mogło mi się przewidzieć – tłumaczę – byłam zaspana i zmęczona.
- Okej – przeciąga wyraz – ale sprawdzimy to rano. Teraz śpij, mała – mówi i wyciąga rękę w bok. Nie patrzy na mnie, dając mi wybór. Z przyjemnością korzystam i wtulam się w rękę chłopaka.
Mam tylko nadzieję, że mi się naprawdę wtedy przewidziało.


Wiercę się, kiedy promienie słońca drażnią moje przymknięte powieki. Czuję jak bardzo mi gorąco, więc odsuwam z siebie kołdrę. Ale to wcale nie pomogło. Z niezadowolonym pomrukiem otwieram powieki. Jedynie wielka gula w gardle powstrzymała mnie od krzyku. Szerzej otwieram oczy wpatrując się w błękitne ślepia.
- Hej – mówi zachrypniętym głosem Niall.
- Hej – odpowiadam cicho. Marszczę brwi i skanuję wzrokiem łóżko. Domyślam się, że to bijące gorąco było spowodowane jego ciałem obok a nie ciepłym nakryciem. Podnoszę się na łokciu a Niall uśmiecha się lekko.
Wspomnienia z nocy przemykają mi przez głowę i mam nadzieję, że podczas mojego błogiego snu nie stało się nic, czego mogłabym żałować.
Chłopak westchnął obserwując moją twarz. Przygryzam dolną wargę i drapię się po czubku głowy.
Zrobiło się niezręcznie.
- Powinienem już chyba sobie pójść, zanim twój brat…
- Gwen, masz gościa! – krzyk mojego brata przerwał Niallowi. Przełykam głośno ślinę, nie mając pojęcia o kogo może chodzić. Jeśli to będzie Cassie, dziewczyna nie da mi spokoju i zasypie mnie od razu milionem pytań dlaczego Niall spał u mnie. A jeśli to Zay..
- Gwendolyn, muszę Ci o czymś powiedzie… - no proszę. Widzę że mamy sezon ‘nie pozwólmy sobie dokończyć swoich myśli’. Wstrzymuję oddech obserwując twarz chłopaka. Zayn wpatruje się w Nialla jakby zobaczył ducha. Blondyn odchrząknął i zauważyłam lekki rumieniec na jego policzkach. O Boże, ale tu zaraz zacznie się koszmar.
Niall wstał i sięgnął po swoją koszulkę, wiszącą na oparciu krzesła. Zayn się nie odzywał, w ogóle wyglądał jak zaczarowany posąg.
 Zajebiście.
Cisza sprawiała, że wykręcało mi się w żołądku. Byłam zamrożona, nie mogłam zarówno się odezwać jak i poruszyć. Od Zayna emanowała złość, tak silna, że obejmowała całe miasto. Poczułam krew, która sączyła się z mojej zranionej przez zęby, dolnej wargi.
- O co chodzi? – pierwszy odezwał się Niall i chwała mu za to. Wzdrygnęłam się kiedy zabójczy wzrok Zayna przeniósł się na moją drobną postać.
A niech by to szlag.
- O nic, widzę, że Wam przerwałem – głos Zayna brzmiał jakby totalnie to nie był Zayn. Zawsze był chłodny, pełen złości i powagi ale teraz to był zupełnie inny poziom jego mroczności.
- To chyba było ważne – odpowiedział Niall, marszcząc brwi. Wiem, że dziwi go niema agresja chłopaka. Czuję na sobie obie pary oczu. Kurde, kurde, kurde.
- Było – szepnął Zayn a mi się zrobiło niedobrze jeszcze bardziej.
- Może lepiej jak dam Wam porozmawiać na osobności – westchnął Niall. Spojrzałam na niego, ale nie mogłam odczytać jego wyrazu twarzy. – Nie wiem o co chodzi, chyba nawet nie chce wiedzieć ale załatwcie sobie to sami. Jadę do domu, zobaczymy się potem – powiedział i wychodząc cmoknął mnie w policzek. Ja nadal siedziałam po turecku na łóżku, niedowierzając zaistniałej sytuacji.
Nie chciałam żeby Niall zostawiał mnie sam na sam z Zaynem. Jest wkurwiony a ja nie mam ochoty się z nim użerać, szczególnie że sama mam mętlik w głowie. Jego wściekłość ani trochę mi w tym nie pomoże.
Kiedy drzwi od mojego pokoju się zamknęły, odetchnęłam głośno. Zayn przeszedł pod okno, gdzie chwile temu stał blondyn. Położył dłoń na oparciu krzesła, gdzie chwile wcześniej była Nialla koszulka. Jego kłykcie aż pobielały, tak mocno ściskał to cholerne oparcie.
- Co. to. ma. do. chuja. znaczyć – zapytał przez zęby Zayn. Wzruszyłam ramionami.
Nie powiem że nie czułam poczucia winy, bo wiedziałam że nie było to fair, że spałam z Niallem w jednym łóżku. Pomimo tego, że oficjalnie to właśnie z Niallem mnie coś łączyło to w praktyce powinnam być wierna Zaynowi. Prawie zachichotałam nad paradoksem tej sytuacji.
Chora sprawa, ukrywanie się, oszukiwanie.
I mój mętlik w głowie.
- Niall przyszedł w nocy. Chciał porozmawiać, było późno więc został tutaj – odpowiadam cicho.
- Spał w twoim łóżku, Gwen. Z tobą! – jego głos był pełen wyrzutów i rozpaczy. Aż musiałam się upewnić czy to na pewno ten sam Zayn, którego znałam od dawna.
- Do niczego nie doszło – wymamrotałam.
- Czyżby? – uniósł jedną brew i skanował mój wyraz twarzy. Błagam, tylko zachowuj się normalnie Gwen. Nie pokaż, że masz coś do ukrycia.
Niall mnie pocałował. I mi się to podobało.
- Tak – odpowiedziałam, nieco pewniej – Wstałam z łóżka. W samych krótkich spodenkach od piżamy i w zdecydowanie za dużej bluzce sportowej stanęłam naprzeciw chłopaka. – Już chyba nie muszę Ci przypominać ile razy to ty siedziałeś całymi dniami u Clary..
- Odpuść, Gwendolyn. To inna sytuacja – ah, wracamy do Gwendolyn. Dźwięk mojego pełnego imienia wywołał u mnie złość.
- Wcale nie! – krzyknęłam. – Taka sama. Teoretycznie ty masz Clary, ja Nialla..
- Ale w praktyce jest inaczej! – przerywa mi. Jego czekoladowe tęczówki wysyciły się ciemnością.
- Tak? Bo jakoś tego nie odczuwam – mówię z wyrzutem – większość rzeczy robimy osobno, Zayn. Oszukujemy wszystkich wokół, raniąc naszych najbliższych!
Cisza. Ta cholerna, niezręczna cisza.
- No i co? Zabrakło Ci argumentów, mądralo? – wyszeptałam – Musimy się zastanowić nad tym wszystkim, Zayn.. – dokończyłam.
- Wcale nie – odpowiedział szybko – Jest dobrze tak jak jest, a niedługo będzie lepiej.
- Nie będzie. Nie ma szans żeby Twoja matka się zgodziła żebyś nie był z Clary a ja nie mogę zranić Nialla…
- Nie możesz czy nie chcesz? – zmrużył oczy, uważnie skanując moją twarz. Przygryzłam policzek od środka. – Oczywiście… Co się tu wczoraj wydarzyło, Gwen?
- Nic – odpowiedziałam zbyt szybko. Brunet prychnął.
- No pewnie, dałaś mu i Ci się spodobało? – moje usta ułożyły się w literkę ‘o’ kiedy Zayn wypluł z siebie te słowa. Auć.
- Chyba przeginasz, Zayn – cofnęłam się parę kroków od chłopaka. Zauważył to i ułożył usta w cienką linię. – Dobrze wiesz, że chcę być z tobą, bo mi na tobie zależy. Widzę Cię innego niż wszyscy wokół, ale to nic mi nie daje. Mam dosyć ukrywania swoich uczuć i świadomości że za każdym razem kiedy Cie dotykam krzywdzę milion innych ludzi.
- Nie milion.
- Och, Zayn! Jesteś taki trudny – krzyczę. Chłopak napina swoją sylwetkę i wiem że złość ponownie buzuje w jego żyłach.
- Nikt Ci nie każe ze mną wytrzymywać – okej, wracamy do wkurwionego Zayna.
- No i na całe szczęście! – wyleciało ze mnie, zanim zdążyłam zastanowić się co powiedziałam. Oboje spojrzeliśmy sobie w oczy. Widziałam pustkę w jego oczach. Cholera.
Widziałam jak niewidzialny mur ponownie się między nami buduje.
- Masz rację – mówi cicho. Zmrużyłam oczy, nie wiedząc co chłopak ma na myśli. Gdyby to była normalna sytuacja już dawno moje wewnętrzne ja skakałoby ze szczęścia, że Zayn Malik właśnie przyznał mi rację.
- Co masz na myśli?
- To nie ma sensu. Przestańmy się ukrywać  - no chyba on nie mówi poważnie. Wstrzymałam oddech. – Nie będziemy musieli, kiedy nie będzie co ukrywać – dokończył a ja czuje jakby milion małych igiełek właśnie przelatywało przez moje serce. To, że mam mętlik w głowie i sama nie wiem co chce nie zmienia faktu, że nigdy nie chciałabym stracić Zayna. Tyle pracowałam, żeby się przede mną otworzył a teraz to wszystko spierdoliłam. Brawo, Gwen.
- O czym ty mówisz… - szepnęłam półgłosem. Nastąpiła cisza i pomyślałam, że może nie usłyszał tego co powiedziałam.
- Słyszałaś, Gwendolyn. Nasza relacja to była pomyłka. – auć. Cofnęłam się kolejne kilka kroków. Naparłam plecami na ścianę. – Łatwiej będzie dla wszystkich jak sobie po prostu odpuścimy. W końcu i tak to nie było nic szczególnego, skoro potrafiłaś bez problemu zasnąć obok Nialla.
- Przecież to Ciebie wybrałam! – już nie wytrzymałam. Mój głos pełen rozpaczy zadrżał na końcu. No tylko nie rycz teraz, Gwen.
- Jesteś teraz tego pewna? Bo coś czuję, że nie wybrałabyś mnie ponownie, albo byś musiała się dłużej zastanowić – chłopak odparł wyraźnie zasmucony. Jezu, ale on ma huśtawkę nastrojów.
- Zayn..
- No właśnie – odpowiedział już wkurwiony. No właśnie o tym mówiłam. – Ty i ja jesteśmy z innych światów – splunął w końcu. Zacisnęłam pięści i wbiłam zęby w wargę aby powstrzymać szloch –  Nic oprócz tej cholernej legendy nas nie łączy. Pewnie gdyby nie to, nawet byśmy na siebie nie zwrócili uwagi.
Mów za siebie, chłopie.
Zayn westchnął i zauważyłam jak zawija usta w cienką linię. Mrugam szybko, chcąc powstrzymać łzy. Widzę jak brunet kręci głową i przeczesuje nerwowo włosy, po czym wydaje z siebie dziwny dźwięk, przypominający warknięcie. Po kilkuminutowej ciszy, gdzie było tylko słychać nasze głębokie oddechy, zrobił parę kroków w stronę drzwi. Kiedy położył dłoń na klamce, w końcu nie wytrzymałam i zaszlochałam.
Zayn się odwrócił się w moją stronę ale wiedziałam, że w jego głowie biją się myśli. Poczułam tylko jego szorstki kciuk ocierający łzy spływające po moim policzku. Później tylko przeszedł obok mojego leżącego na podłodze, rozerwanego na pół serca i opuścił pomieszczenie.
Osunęłam się po ścianie i ukryłam głowę pomiędzy kolanami.
No  i coś ty do cholery zrobiła, Gwen?!



Jeśli przeczytałaś, proszę skomentuj :)















__________________




No, także ten. Nic tu dawno nie pisałam od siebie, ale w końcu się odezwę XD
mam nadzieję że ktoś chociaż to przeczyta
jestem już prawie po tej nieszczęsnej maturze, jeszcze tylko chemia we wtorek 

I CZTERY, 4, FOUR, VIER, QUATRE MIESIĄĄĄĄĄĄĄCE WAKACJI. 
Dobra poniosło mnie, sorki.
Ale to wy też możecie się cieszyć (chyba, mam nadzieję) bo raczej bedą wtedy cześciej rozdziały i w ogóle.
No i jak już to ktoś czyta to chciałabym żebyś skomentowała no bo fajnie by było jakbym wiedziała że to moje pisanie ma sens :D




ps ps ps czy tylko ja jaram się nową płytą harrego?

2 komentarze:

  1. Ja rozumiem Niall jest taki dobry itd że trudno go odtrącić ale no Zayn ;-; I na dodatek co teraz Zee odpiepsza? Mam nadzieję, że wróci zaraz i powie, że żartuje a ona wreszcie wyzna im wszystkim prawdę XD Świetny rozdział :) Czekam na więcej i życzę weny!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zakochałam się w tym blogu 😍😍😍 AGH.. Wracaj... Come back, come back. 💙💙💙💙💙💙💙🙆🙆🙆

    OdpowiedzUsuń